Kulinarne wyprawy Ostrego Kęsa – część 1: Londyn

Rozpoczynamy cykl krótkich wypraw kulinarnych podczas, których mamy zamiar intensywnie, acz przyjemnie i pożytecznie spędzić czas na poznawaniu kultury kulinarnej 4 europejskich stolic. W planie mamy zajadanie się regionalnymi przysmakami, zwiedzanie i poszukiwanie ducha odwiedzanych miejsc.

Poznawać będziemy kuchnie: angielską, irlandzką, włoską i czeską. Zwiedzimy w tym celu 4 stolice: Londyn, Dublin, Rzym, Pragę.

Przystanek 1 – Londyn, jest już za nami.

Stolica Anglii bardzo pozytywnie nas zaskoczyła. To bardzo ciekawe, tętniące życiem miasto. Mnóstwo atrakcji architektonicznych, sporo zieleni i ładnych rozległych parków oraz mili ludzie – tak w skrócie zapamiętaliśmy Londyn.

20131108_160135

Pierwsze kroki, po dotarciu z lotniska do centrum Londynu, skierowaliśmy prosto do chińskiej restauracji typu „all you can eat”. Spragnieni, wygłodniali, zmęczeni, znaleźliśmy ukojenie w pysznym jedzeniu.

20131106_220252 20131106_220246 20131106_220139 20131106_220135

Zwiedzając centrum Londynu, trafiliśmy na knajpę Jamiego Olivera „Jamie Oliver’s Diner”. Wprost uwielbiamy Jamiego Olivera!!! Mieliśmy w planie odwiedzić inną jego restaurację, ale skoro już dosłownie wpadliśmy na tę, zdecydowaliśmy zajść. Byliśmy już strasznie głodni po wielu godzinach zwiedzania. Szukaliśmy akurat klimatycznej knajpy z fish and chips, ale los popchnął nas w progi Jamiego. Ceny dosyć wysokie, nawet jak na Londyn, ale to droga dzielnica, Shaftesbury Avenue, łącząca Piccadilly Circus z New Oxford Street, więc przymykamy oko. W końcu jesteśmy w restauracji naszego idola kulinarnego. Menu i wystrój są barowe: skrzydełka, żeberka, sałatki, taco, quesadilla… Królowały burgery. Zamówiliśmy Beef burgera, oznaczonego jako danie pikantne. Do tego frytki trzeba było zamówić osobno. To co otrzymaliśmy rozczarowało nas nieco bardziej niż nieco:) Burgery były niewielkie, smak zwyczajny, nie powalający, na pewno nie ostry. Zdecydowanie lepsze jedliśmy w warszawskim Cheeseburger Slow Food. Bardzo zdziwił nas fakt, że nie padło pytanie o stopień wysmażenia mięsa. Sami zapomnieliśmy o tym wspomnieć i wszyscy dostaliśmy wysmażone burgery. Wszystko podane było w utarty sposób, stosowany w większości burgerowni – frytki w doniczce (dobre, z rozmarynem), ogórek obok burgera. Z frytkami, małym piwem i napiwkiem wyszło po 20 funtów za osobę. Ale u Jamiego byliśmy 🙂 Tylko pech, bo nie było go akurat w pracy 😉

20131107_172159 20131107_173259 20131107_173332 20131107_173818

Najedzeni i z lżejszymi portfelami ruszyliśmy na dalsze zwiedzanie Londynu. Po powrocie do domu ciocia Danusia już smażyła dla nas pyszne sajgonki z wołowiną i warzywami.

Następnego dnia mieliśmy afrykańskie śniadanie, które przygotował dla nas Bola – mąż cioci. Znamy to danie już od jakiegoś czasu i czasami odtwarzamy je w domu, gdy  uda nam się zdobyć plantany.

20131107_204314 20131107_111454

Pokrojone w plastry plantany smaży się na oliwie. Następnie zdejmuje się je na talerz i smaży się pokrojone pomidory. Do pomidorów wbija się jajka i delikatnie miesza. Jajka podaje się ze smażonymi plantanami. W oryginale nie używa się soli. Polecamy spróbować zrobić sobie takie śniadanie.

Poniżej: guinness z prawdziwego zdarzenia, szybkie sushi, fish and chips i zakupy w TK Maxx.

20131108_141939 20131108_150950 20131108_152643 20131109_155935

Co jeszcze jest cudowne w Londynie? To że wszelkie składniki spożywcze i najróżniejsze warzywa są wszędzie dostępne. O 21 możemy wyjść w kapciach z domu i przynieść sobie świeżą kolendrę bo akurat nabraliśmy ochoty na guacamole z nachos.

20131108_210416 20131108_211129

Jednak najlepsze co mieliśmy okazję jeść podczas tych kilku dni w Londynie, to jagnięcina ze szpinakiem, papryką, orzeszkami, którą przygotował dla nas Bola. Danie zjedliśmy z semoliną. Jagnięcina rozpływała się w ustach, sos był idealnie ostry a całość – przepyszna!

20131109_162643 20131109_162707 20131109_162810 20131109_162900(0) 20131109_162930 20131109_164047 20131109_164055 20131109_164523 20131109_171847 20131109_171915 20131109_173600 20131109_180907

20131109_181205 20131109_182208

Wiadomo powszechnie, że w Londynie można spróbować wszystkich kuchni świata – w restauracjach albo kupić wszelkie składniki na jakie mamy ochotę i eksperymentować do woli w zaciszu domowym. Doświadczyliśmy tego na własnej skórze.

TO JEST PYSZNE!!!! Prażynki rybne z wasabi +smażone skóry ryb z wasabi. Mocno pikantny, wciągający smak. Otworzyliśmy w ostatniej chwili, bo paczka nam już prawie eksplodowała w samolocie.

20131110_120014 20131110_120025

To jeszcze kilka zdjęć z marketu chińskiego

IMG_3527 IMG_3529 IMG_3531 IMG_3533 IMG_3537 IMG_3538 IMG_3540 IMG_3541 IMG_3542 IMG_3544 IMG_3546 IMG_3547 IMG_3548 IMG_3549  IMG_3552 IMG_3553

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s