Kulinarne wyprawy Ostrego Kęsa, część 2: Irlandia

IMG_3566

20131201_122319

Codziennie rano w Dublinie …

20131201_085349

Typowe irlandzkie śniadanie to sadzone jajka, smażone kiełbaski i fasolka w pomidorowym sosie. Mi to smakowało, ale pewnie czwarty raz pod rząd bym już miała mniejszą ochotę 🙂

Lecąc do Irlandii nie nastawialiśmy się szczególnie na konkretne doznania kulinarne. I dobrze, bo byśmy się nieco rozczarowali.

Sporo jest w Dublinie restauracji włoskich, japońskich. Na Talbot Street co 2 kroki budka z kebabem, pizzą, frytkami. Na Temple Bar – małe budki z jedzeniem z całego świata – meksykańskie, japońskie, nudle.

Atmosfera w tej dzielnicy jest gorąca nie tylko w weekendy. Budki z szybkim jedzeniem też tętnią życiem. Gdy zamawiamy burittos wchodzą trzy roześmiane, na oko pięćdziesięcioletnie Panie w święcących rogach renifera na głowie. Ludzie tworzą klimat Świąt, zabawy, zadowolenia z życia.

W pubach przy akompaniamencie irlandzkiej muzyki na żywo, można zjeść np. takie przystawki do piwa jak:

mus z drobiowych wątróbek z pomarańczowym chutney

20131201_190915

pieczone skrzydełka o smaku miodu i chilli

20131201_190926

A do tych przystawek kwaskowaty dip – czy czosnkowy, czy majonezowy – niestety zawsze zakwaszony.

Najmniej spotykaliśmy miejsc z tradycyjną kuchnią irlandzką. Nowoczesna kuchnia tego kraju podobno bardzo dużo czerpie z kuchni międzynarodowych.

Jako, że rzadko udawało nam się znaleźć przystępną (także cenowo, bo Irlandia tania nie jest) knajpę z miejscowym jedzeniem, po całym dniu zwiedzania, często musieliśmy dojadać w domu. Co ani razu nie zdarzyło się podczas wizyty w Rzymie, gdzie tratorie i restauracje z pysznym jedzeniem są wszędzie.

DSC0089220131202_001748 20131203_202904DSC00891

Nie udało się spróbować ostryg z Guinnessem, ale mule w winie i słodkiej śmietance były pyszne. Zresztą przy takich widokach zawszę myślę o owocach morza.

IMG_3566

W porze lunchowej wybraliśmy się do tradycyjnej irlandzkiej restauracji. Mule w białym winie, ze śmietanką, czosnkiem i cebulką są pyszne. Łosoś świeży i mięsisty.

IMG_3634

Na drugą opcję wybraliśmy gulasz wołowy i pikantne skrzydełka.

IMG_3636

Na każdym kroku można napić się świeżego Guinnesa.

IMG_3621 DSC00886 DSC00884

Bardziej niż jedzenie zapamiętamy atmosferę pubów. Tego nie doświadczy się w żadnym Irish Pubie w Polsce. Klimat tych miejsc tworzą ludzie, a nie drewniany wystrój i Guinness, który zresztą w Polsce nie umywa się do tego oryginalnego. W okresie przedświątecznym puby pękają w szwach, w każdym koncert na żywo. Tak wielu sympatycznych i lubiących się bawić ludzi nie widziałam w żadnym innym kraju.

IMG_3642 20131201_220931 20131201_215712

Reklamy

6 uwag do wpisu “Kulinarne wyprawy Ostrego Kęsa, część 2: Irlandia

  1. widzę że pogodę mieliście dobrą, grudzień był całkiem sympatyczny. Tak, ja też uwielbiam okres świąteczny na Zielonej Wyspie, wspaniały czas zabawy.
    Szkoda tylko że nikt nie potrafił Wam doradzić jak delektować się jedzeniem w Dublinie czy ogólnie Irlandii, które jest tu przepyszne a liczne restauracje są zawsze pełne.
    1. To śniadanie, które przedstawiasz na zdjęciu i mówisz że jest typowym irlandzkim…nie jest nim, ludzie dbają o zdrowie. Jest typowe w hotelach, typowe na weekend lub na kaca. Typowo irlandzkie śniadanie to owsianka lub jakieś inne płatki na mleku. Ewentualnie scone.
    2. Irlandzkie jedzenie to najczęściej podawane jest w pubach
    3. Irlandzkie restauracje to przeważnie fuzje różnych kuchni z lokalnymi produktami\
    4. Ostrygi i Guinness to przysmak typowy dla Galway ale w co lepszym i tradycyjnym pubie też je można dostać. Ostrygi można dostać niemalże w każdej porządnej restauracji ale już bez Guinnessa, chyba że restauracja ma osobno bar. 🙂
    5. Nie ma bata wrócić głodnym do domu w Irlandii, te pyszne przystawki, dania, desery…o mamo…już się cieszę na najbliższą kolację w knajpce 🙂

    Pozdrawiam

    • Szkoda, byliśmy krótko, ale nie było aż tak źle, trochę dobrego pojedliśmy, choćby pyszne mule ze śmietanką i białym winem:) W pubach jedliśmy co nie co i było ok. Przystawki miały octową nutkę, ale nie przeszkadzało to aż tak bardzo. Tak, zauważyliśmy, że w restauracjach irlandzkich mieszają się kuchnie świata. Musimy tam wrócić choćby dla ostryg, których nie udało nam się tam spróbować. ps. piszesz na swoim blogu bardzo fajne rzeczy na temat Irlandii:) Pozdrawiam, Kasia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s