Kulinarne wyprawy Ostrego Kęsa, część 3: Rzym

tło

W naszej krótkiej włoskiej wyprawie pokładaliśmy wielkie nadzieje kulinarne i nie zawiedliśmy się! Wróciliśmy z wielkim niedosytem i tęsknotą za włoskimi smakami. W nowym kraju czy mieście każdy znajduje swoje ulubione miejsca, do których chętnie wraca. Ale my tym razem znaleźliśmy takie, w którym zakochaliśmy się i do którego na pewno wrócimy gdy tylko będziemy w Rzymie. A jeśli trafią się tanie bilety przylecimy choćby na jeden dzień, specjalnie na spaghetti carbonara (bezkonkurencyjnie najlepsze jakie jadłam), gnocchi, czy nawet na pizzę z 2 składnikami, ale najlepszą pod słońcem.

La Taverna Italiana… Trafiliśmy na nią już pierwszego wieczoru, kiedy wygłodniali szukaliśmy dobrego miejsca na kolację. Żołądek wykręcał się już na drugą stronę, ale ciągle coś było nie tak – za blisko dworca, za elegancko itd. Aż w końcu dotarliśmy do miejsca, na rogu dwóch rzymskich ulic. Kilka stolików na zewnątrz, przy jednym z nich grubszy, szpakowaty Włoch palił papierosa i zachęcił nas do wejścia. Był tam również podczas naszej następnej wizyty.

20131209_201808 20131209_202819 20131209_202841 20131209_203330

Jedzenie w Tavernie tak nas urzekło, że następnego dnia ponownie wybraliśmy się tam na bardzo późną kolację. Pech chciał, że nie zapamiętaliśmy nazwy ulicy. Wydawało nam się, że trafimy bez problemu, lecz po bardzo długim błądzeniu wygłodniali zmuszeni byliśmy zjeść w innej tawernie. Zamówiliśmy tagliatelle z łososiem i spaghetti bolognese. Tam również było miło, właściciel przygrywał gościom na gitarze, ale jedzenie…to nie to!

20131210_234506

Na szczęście przypomniało nam się, że pierwszego wieczoru robiliśmy zdjęcia przed knajpą. Odczytaliśmy z niego nazwę restauracji, adres znaleźliśmy w Internecie i wieczorem pędem ruszyliśmy prosto do naszego raju kulinarnego. Dzięki temu mamy też zdjęcie z szefem kuchni, któremu podziękowaliśmy za tak dobre jedzenie.

20131209_210245 20131211_222235

Tym razem oczekiwania mieliśmy ogromne. Pomimo wysoko postawionej poprzeczki rozczarowania nie było.

Gnocchi z pomidorami i mozzarellą to istne niebo w gębie. Tak smakują Włochy!

20131211_220558 20131211_220659 20131211_221513

20131211_221144

Ravioli z grzybami, ricottą, parmezanem – rozpływały się w ustach. Wyczuwalne było wszystko – grzyby, ricotta, parmezan, oliwa, pieprz. Wszystkie smaki tworzyły całość idealną. Jedyny ich minus był taki, że było ich mało.

Do tego duża karafka schłodzonego białego stołowego wina i … chwilo trwaj!

20131211_220946 20131211_221459

Oczywiście wszyscy wiedzą, że najlepsze miejsca poznajemy przez przypadek. Po wyczerpującym fizycznie podążaniu turystycznymi szlakami – Koloseum, Forum Romanum itd. wsiedliśmy w tramwaj i odjechaliśmy kilkanaście przystanków. Wysiedliśmy w nieznanym miejscu, weszliśmy w pierwszą uliczkę, potem drugą, trzecią, minęliśmy kilka szkół, wąskich uliczek zdobionych sznurami suszącego się prania, aż w końcu trafiliśmy na uroczą malutką knajpkę, z wystawionymi na słońce 3 stolikami. Intuicja i tym razem nas nie zawiodła. Pyszne, tanie, domowe wino i przepyszna pizza, choć tym razem z wyjątkowo dużą ilością składników. Zauważyłam, że wielu Włochów ją zamawia. Caprcciosa we Włoszech to szynka, gotowane jajko, czarna oliwka.

IMG_4065 IMG_4068 IMG_4069 IMG_4070

O włoskim jedzeniu mogłabym pisać bez końca, ale żeby nie zanudzać wspomnę jeszcze tylko o cudownym sklepie z wielkimi nogami szynki parmeńskiej, gigantycznym parmezanem, mozzarellą w kilkunastu odmianach. Sklep czaruje już z zewnątrz. Nikt nie przejdzie obok niego obojętnie. A jak się wejdzie to już nie chce się wychodzić w ogóle. Kolejka aż do drzwi. Ludzie wskazują, a sprzedawca kroi – kawałek cieniutko odkrojonej szynki parmeńskiej, kawałek świeżej wyciągniętej z zalewy mozzarelli, kilka oliwek. Wszystko wkłada w świeżą ciabattę. Od nas zależy czy chcemy chrupiące pieczywo czy prosimy sprzedawcę o zapieczenie. Tak i tak jest wyśmienicie.

IMG_4163 IMG_4165

Pisząc o włoskiej kuchni trudno nie wspomnieć o panini. Radzimy jednak kupować w sklepach jak ten wyżej opisany. Poniżej panini z komercyjnej restauracji przy Watykanie i z lotniska. Bardzo średnie. To ostatnie ratował grillowany bakłażan.

20131211_125444  20131212_142802 20131212_142830

No i wszędobylskie kasztany na ciepło. Sprzedawane na każdym rogu i bardzo chętnie jedzone przez Włochów. Dobre ale trochę suche.

20131211_132510

Włoskie śniadania kontynentalne na słodko nie są w naszym typie, ale za to wieczorne przekąski przed kolacją (z zakupionych w markecie produktów) już jak najbardziej.

20131210_083904 20131211_184818 20131211_184946

A na deser, w sklepie dla miłośników czekolady można kupić sobie taką kosteczkę czekolady.

20131211_150623 20131211_151017

Na plac Campo de Fiori zawsze docieraliśmy spóźnieni. Targ kończył się o godzinie 16, a my trafialiśmy na plac gdy już trwało sprzątanie. Aby odpocząć zboczyliśmy w małą uliczkę i tam już tylko espresso, kieliszek zimnego białego wina i obserwowanie życia, które toczy się tam jakoś inaczej, wolniej…

IMG_4154 IMG_4156 IMG_4158

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s